Poranek przywitał ich wesołym dźwiękiem budzika, wyrywając resztki snu z uciekającej szybko nocy. Nie musieli się ubierać, po wydarzeniach ostatnich tygodni spali w kombinezonach. Wypili kawę i szybko udali się do głównego namiotu, gdzie były wszystkie urządzenia.
Sejsmometry wyraźnie dawały im znać, że być może największa przygoda życia zapewne już niedługo się rozpocznie. Zdawali sobie sprawę, że może to być bardzo efektowna erupcja, z tego powodu zgromadzili sporo sprzętu, porozstawianego obecnie w wielu miejscach parku, po to, aby mieć pewność, że uchwycą i zarejestrują najciekawsze momenty.
Wezuwiusz fascynował pokolenia naukowców, nieczynny od 1944 roku, teraz ponownie stał się powodem pielgrzymek z całego świata. Aktywność wulkanu wskazywała, że być może nie będzie tym razem wylewu magmy, a wybuch.
Niewielkie trzęsienie ziemi, które nastąpiło niedawno, sprawiło, że winnice na Monte Somma opustoszały. Okolice wyglądały jak wielkie pole namiotowe, świetnie widoczne z Obserwatorium Vesuviano. Większość mieszkańców miejscowości położonych najbliżej wulkanu wyniosła się do Neapolu lub w jego okolice.
Około 7:45 coś zaczęło się dziać. Naukowcy przebywający w swoich obozowiskach poczuli, jak ziemia zaczyna falować, a potem usłyszeli głuchy, ponury pomruk. Dźwięk stawał się coraz bardziej głośny, zagłuszający już dzwonki telefonów komórkowych, które rozdzwoniły się wszędzie.
Jeden z naukowców znajdujących się w Obserwatorium, odebrał telefon i zszarzał w oczach. Na pytania jego kolegów dotyczące przyczyny takiej reakcji, wykrztusił “Etna wybuchła, potężnie wybuchła,ale to nie wszystko.. mamy również potężny wybuch w zatoce, obudził się Marsili !”.
Naukowcy nie do końca prawidłowo zrozumieli to, co mogli już zobaczyć na własne oczy. Nie do końca prawidłowo interpretowali także odczyty urządzeń pomiarowych, które przekazywały dane niewidziane od stuleci. To, co oni nazywali wybuchem Wezuwiusza, było praktycznie eksplozją obu stożków, Wezuwiusza i Mont Somma. Te dwa szczyty już nie istniały, podobnie do nieistniejącego już szczytu Etny – razem z dużą częścią Sycylii. Podwodny Marsili wywołał falę tsunami o niespotykanych rozmiarach i prędkości, która niszczyła to, co pozostało z południowych Włoch.
Chmury piroklastyczne o nigdy wcześniej nie widzianych rozmiarach, rozgrzane do tysiąca stopni Celsjusza, gnały w stronę ludzkich siedzib wokół Morza Śródziemnego z prędkością 200 km/h. Sycylia wyglądała jak olbrzymia pochodnia, a nie mniej ciekawie wyglądały tereny w sąsiedztwie ruin Neapolu.
Następne równie interesujące zdarzenie właśnie się rozpoczynało w Ameryce Północnej.
Park Yellowstone właśnie wyleciał w powietrze, na skutek wybuchu uśpionego od milionów lat superwulkanu o rozmiarach 55 x 72 kilometry. Gdyby ktokolwiek w tej części USA mógł przekazać swoje wrażenia z oglądania tego widowiska, opowiedziałby o trzech słupach ognia i wybuchu trzech wulkanów w tym samym momencie. Ale w tej części USA nie było już żywych stworzeń. Kontynent trzeszczał w szwach i rozpadał się na trzy części, a chmura po wybuchu w Yellowstone zaczęła przykrywać parasolem całą Amerykę Północną.
Rozgrzane kawałki magmy spadające na przestrzeni setek kilometrów spowodowały pożary dosłownie wszystkiego. Powietrze nie nadawało się do oddychania, nie tylko z powodu zawartości trujących gazów, ale również z powodu olbrzymiej temperatury.
Zapowiadała się bardzo ciepła noc. I długa, przy okazji.
0 komentarze:
Prześlij komentarz